Widziałaś, jaki kicz?

Nie widziałam. Byłam za młoda. Urodziłam się chwilę po latach 80-tych, czego właściwie nie żałuję, ale miewam momenty, kiedy chciałabym się przenieść w czasie. No wiecie, żeby na własnej skórze spróbować jakby to było żyć w erze disco.

Przechodzę ulicą i jestem dumna z rodaków. Nie ma wątpliwości, że Polacy coraz lepiej się ubierają. Mówi się, że dominuje u nas elegancja, a w nią warto inwestować, bo ona nigdy nie przeminie. Jakbym miała tak podsumować przechodniów to rzeczywiście większość z nich wybiera klasyczne fasony w stonowanych barwach. Gdzieś pomiędzy nimi jednak przebiegają kreatywni szaleńcy, którzy chętnie czerpią z form charakterystycznych dla niedalekiej przeszłości.

Nie lubię mody statecznej, która wprowadza człowieka w sztywne ramy. Fajnie, gdy widać, że coś się dzieje. Włos nie do końca poukładany, a jedna szelka ogrodniczek jest odpięta. Taka moda na luzie, w pośpiechu, pełna zabawy i koloru. Wzorzyste legginsy, rozciągnięte, kolorowe swetry i koturny- to wszystko widać na naszych ulicach. Mega hitem okazały się bluzy z zabawnymi nadrukami nawiązującymi do dawnych czasów. Pojawiające się na materiałach dolary, łańcuchy i diamenty są zgrabnym łącznikiem pomiędzy modą lat 80., a teraźniejszością. Bezapelacyjnym mistrzem konwencji jest Jeremy Scott, który co sezon porywa tłumy awangardowymi koncepcjami. Jego projekty każdorazowo wywołują uśmiech na twarzy, uczą odwagi i nowatorskiego podejścia, a rzesze zapaleńców udowadniają, że człowiek XXI wieku również potrafi bawić się modą. Ta zabawa jest już bardziej świadoma i kontrolowana, co w pewnym sensie przeczy ideologii kiczu. Wykształcone i obeznane w trendach środowisko, nie pozwala sobie na modowe faux paux.

Co innego było w latach 80. Kiedy patrzę na stare zdjęcia Madonny, nie widzę sztucznie wykreowanej gwiazdy, a dziewczynę, która kombinowała prawdopodobnie tak, jak każda inna. Tapir, mocny makijaż i tona, najczęściej plastikowej biżuterii- bez tego dzień stracony! Wtenczas obowiązkowo noszono też legginsy, które łączono dosłownie ze wszystkim. Lycra, najpopularniejszy wynalazek dekady dokonał niemałej rewolucji w branży odzieżowej, szybko wdrażając do mody ulicznej sportowe kostiumy. Barwne, szerokie dresy stały się kompletnym niezbędnikiem, obnoszono się z logami firm, a uwagę na siebie zwracano dodatkowo krzykliwą kolorystyką. Wydawać by się mogło, że nie istniały wtedy żadne zasady. Maksymalnie mieszano kolory, łączono też na pozór niepasujące do siebie wzory. Groszki z paskami? Żaden problem! Pod warunkiem, że uzupełnienie stroju stanowią pstrokate getry i lakierowane, przykuwające wzrok szpilki. Na rękach natomiast powinny pojawić się wełniane rękawiczki bez palców. Talia obowiązkowo spięta kolorowym paskiem. Jeśli ktoś zapragnął połączyć złoto ze srebrem, droga również była wolna. Totalna samowolka. Robisz, co chcesz. Jedyne o czym musisz pamiętać to lekka gra aktorska. Udawanie, że to co masz na sobie jest rzeczywistym synonimem piękna i kunsztu artystycznego.

Kicz bowiem chętnie podszywa się pod sztukę. Obiecuje maksymalne korzyści za minimalny wkład. Płacisz grosze, a w zamian otrzymujesz prymitywne kolczyki, które imitują prawdziwe brylanty. Z bezgustownych bibelotów czynisz swą największą broń, kompulsywnie i zachłannie otaczając się nimi. Wiesz, że kicz jest widoczny i sprawi, że nikt wobec tego zjawiska nie przejdzie obojętnie, a skoro projektanci inspirują się tą zmyślną estetyką, momentalnie się przekonujesz do proponowanych trendów. Nie wiesz jeszcze, czy założysz cekinową sukienkę, srebrne adidasy, czy gumkę frotte. Wiesz jedno, moda lat 80. jest na wyciągnięcie ręki.

Post Widziałaś, jaki kicz? pojawił się poraz pierwszy w ANIMATED MAGIC.

Dalej

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *