Stroiciele – Ewa Kowalska [RECENZJA]

Zobacz blog

Uwielbiam czytać debiutanckie powieści, z jednego bardzo prostego powodu. Pomimo potknięć czy pewnych braków warsztatowych, potrafią dać sporo radości z czytania. Poza tym biorąc taką debiutancką lekturę, jest spora szansa wyjść ze swojej strefy komfortu, aby spróbować czegoś nowego, np. gatunku którego omijało się szerokim łukiem. Dobrym przykładem jest moja skromna osoba recenzenta, która twardo stąpa po ziemi i której na półce przeważa literatura faktu, pomieszana z historią oraz powieściami szpiegowskimi. Więc proszę sobie wyobrazić jakie było moje zdziwienie, gdy „Stroiciele” zabrali mi dużą część wieczoru i zostawili ogromny deficyt snu.
Mroczne cienie
Fabuła rozpoczyna, gdy poznajemy Asper oraz Kędziora. Dwójka bohaterów próbuje dostać się do Mrocznego Lasu, miejsca z którego nie ma powrotu. Osobistą misją Asper jest odnalezienie grupy młodzieży, która kilka lat wcześniej wraz z bohaterką zapuściła się w głąb Lasu, i jak się domyślacie, tylko ona zdołała wyjść z niego cało. Kędzior, który nie chce mieć z tą wyprawą nic wspólnego, szybko oddala się od Mrocznego Lasu, jednak targany wyrzutami sumienia postanawia wrócić, aby ratować Asper.
Szczypta magii
To co najbardziej przykuło mi uwagę jest tempo powieści. Książka rozpędza się powoli i dopiero w połowie wskakuje na właściwy tor. Gdy już dosłownie wgryzłem się w fabułę, nim się obejrzałem, musiałem zamknąć tylną okładkę. Dużym plusem powieści są ciekawe opisy, które nie pozwalają się nudzić. Styl autorki jest bardzo plastyczny i bez trudu potrafiłem odnaleźć się w opisywanych miejscach. „Stroiciele” stanowią udaną mieszankę współczesności i magii, która spodoba się fanom takich klimatów.
Asper i Kędzior
Kolejnym plusem są bohaterowie. Bardzo łatwo mogłem się z nimi zidentyfikować, choć z początku Kędzior strasznie działał mi na nerwy. Po pewnym czasie to on wraz z Asper dźwigają na barkach ciężar powieści i to przeważnie z ich perspektywy oglądamy całą historię. Ponadto poznajemy sporo postaci drugoplanowych, o których niestety nie mogę opowiedzieć, by bym zepsuł sporą część fabuły. Mogę zapewnić, że niektóre postacie z pewnością odcisną swe piętno w późniejszych tomach. Widać, że autorka ma na nie pomysł i nie zawaha się go wykorzystać w przyszłości.
ale…
Jeżeli chodzi o minusy, to niestety fabuła na tym etapie jest trochę zagmatwana, przez co wiele sytuacji oraz motywów nie jest wyjaśnione. Mimo tych drobnych niedociągnięcia lekturę przyjemnie się czyta. Niestety, tak jak napisałem wcześniej, „rozbieg” powieści przy takiej ilości wątków był trochę za długi, co spowodowało upchaniem dużej ilości fabuły w drugiej część książki, powodując niedosyt na końcu.
Podsumowanie
Podsumowując „Stroiciele” Ewy Kowalskiej  to bardzo dobra książka fantasy, która jest napisana z pomysłem. Pomimo drobnych niedociągnięć oraz minusów, jestem pod ogromnym wrażeniem wyobraźni autorki oraz plastyczności z jaką przedstawia krainę. Wykreowany świat został ciekawie przeniesiony na karty powieści i dobrze współgra z ciekawą historią oraz interesującymi głównymi bohaterami. Szczególne brawa należą się dla autorki, która może pochwalić się debiutem, jakiego mogą wszyscy pozazdrościć. Gdybym nie wiedział, że to debiut, nawet bym się nie zorientował, że napisała to początkująca autorka. Już nie mogę doczekać się kolejnej części i bezsennej nocy.
Fabuła8
Emocje towarzyszące czytaniu7
Kreacja postaci8
Ogólne wrażenie7

Informacje dodatkowe

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 23.04.2019
Liczba stron:408
Cykl:Pakt Trójprzymierza
Tom:I

7.50

     Ocena końcowa

Dalej

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *