Sport, sport, sport I`m looking for a good time

Sport, sport, sport I`m looking for a good time

IMG_5306Niepodważalność powyższego stwierdzenia jest chyba dla wszystkich oczywista. Jednakże przed przystąpieniem do działania, dobrze jest się zastanowić i określić efekty, jaki chcemy uzyskać.

Dotychczas byłam bardzo zadowolona z zakresu ćwiczeń wykonywanych na zajęciach grupowych. Body Sculp, TBS itp. w odpowiedni sposób wykorzystywały wszystkie partie mojego ciała. Z czasem zmieniłam rodzaj zajęć i wybrałam tzw. TABATĘ czyli bardzo intensywny trening interwałowy. Fantastyczny rodzaj ćwiczeń dla Pań (jak się po kilku miesiącach okazało), które mają płaskie pośladki i zależy im na nadaniu im oraz udom sprężystości i jędrności. Uparłam się na TABATĘ, nie zakładając w żadnym razie, że ta aktywność może nie być dla mnie. Po trzech miesiącach intensywnych ćwiczeń moja pupa owszem ujędrniła się, choć wcześniej pod tym kątem była raczej bez zarzutów, jednak miałam wrażenie, że za nadto się umięśniła i nabrała objętości. Moje uda również  się wzmocniły i niestety w kwestii obwodu także się zwiększy. To nie był oczekiwany przeze mnie efekt. Zrezygnowałam z zajęć, skorzystałam z porady męża i zaczęłam biegać. Dziś kiedy odstawiłam TABATĘ ( trzy miesiące) mogę śmiało powiedzieć, że to nie był zestaw ćwiczeń skierowany do mnie, na szczęście niechciane efekty z tygodnia na tydzień blakły.

Nie lubiłam biegać. Twierdziłam, że jest nudne. Dystans pięciu kilometrów był dla mnie bardzo, ale to bardzo męczący i wyczerpujący. Jednak regularne wychodzenie do parku stało się dla mnie, moich ud i pośladków zbawienne. Obwód uległ zmniejszeniu, waga nieco spadła, płuca bardziej dotlenione, głowa spokojniejsza. Czegóż można chcieć więcej od trzydziestominutowego wysiłku.

Początki nie są łatwe. Trzeba walczyć z własnym ciałem, zmęczeniem i rozumem, który podpowiada odpoczynek, jeśli czujesz, że poziom siła spada. Jednak z każdym kolejnym włożeniem adidasów i wyjściem z domu już jesteśmy wygrane. Nie leżymy przed telewizorem, tylko się ruszamy. Dziś przebiegniemy kilometr, następnym razem dwa, a jeszcze później bez problemu pokonamy dystans pięciu kilometrów. Każdy dodatkowy kilometr to niesamowita satysfakcja i radość. Nie chodzi o czas, lecz o sam fakt pokonywania słabości i wyznaczania sobie kolejnych dystansów do pokonania.

Kiedy półtora miesiąca temu wyszłam po długiej przerwie do parku aby pobiegać, pierwsze kłopoty pojawiły się na dystansie trzech kilometrów i musiałam skończyć. Kolejnym razem przebiegłam już pięć kilometrów, ale z dwoma przerwami na marsz. Potem bez przerwy pokonywałam dystans pięciu kilometrów.

Przełom nastąpił ostatnio. To był dobry dzień dla mnie. Pokonałam dystans pięciu kilometrów z najlepszym czasem w swoim życiu 24`36„, odpoczęłam dwie minuty i pokonałam kolejne pięć kilometrów w 30`36„. Choć czas nie jest tu ważny (to nie zawody), to jednak mobilizuje, by więcej, dalej, lepiej.

Chciałam Wam pokazać, że jeśli dziś spędzasz wieczór bez ruchu, już jutro możesz to zmienić. Zaczniesz od marszu, a z każdą kolejną próbą będziesz przyspieszać i zwiększać sobie dystans, który sama sobie wyznaczysz.

Niewiarygodne jak zmieniło mi się podejście do bieganie. Kiedyś tak nielubiane, zbyt nudne i monotonne, dziś nie do zastąpienia przez jakiekolwiek ćwiczenia. Jestem w pracy, a już nie mogę się doczekać popołudnia i kolejnego biegu.

PS. Ja naprawdę myślałam, że skoro się przemieszczam szybciej, niż jakbym szła to znaczy, że już biegnę. Pokonanie dystansu to jeszcze nie bieganie. Mąż mi to wyjaśnił…

Bieganie to technika, której trzeba się nauczyć i w której jak się właśnie okazało mam spore braki. Siła grawitacji, pędu i tarcia, śródstopie, załamane biodra, staw skokowy czy ja o tym myślałam, kiedy wychodziłam do parku potruchtać? Zupełnie nie, o czym on do mnie mówi  – pomyślałam – ja chciałam tylko pobiegać. Pronacja, supinacja, sprężysty krok, grzebnięcie – o co chodzi? Nagle zaczęłam się zastanawia, jak układam stopy podczas zwykłego marszu. Czy piętę i palce stawiam odpowiednio. Przyglądałam się ludziom i temu, w jaki sposób oni operują stopomi. Czy wszystko jest prawidło, tak jak być powinno. Przecież nie chodzi o to, by nabawiać się kontuzji.

Po wstępnych uwagach męża już zaklepałam sobie termin na zajęcia treningowe – bez fachowej pomocy się nie obędzie. Okazuje się, że wszyscy możemy się przemieszczać, szybciej lub wolnej ale nie wszyscy wiemy, z marszu, jak dobrze biegać. Te wszystkie układy stopy, stawu skokowego są tak szalenie ważne. A przecież bieg to bieg – myślałam.  Dziś wiem, że w pierwszej fazie jakichkolwiek ćwiczeń bardzo istotnym jest zasięgnąć porady specjalisty. Nawet w przypadku, biegania, jakby się wydawało łatwej aktywności zwłaszcza dla amatorów.  Mam nadzieje, że po kilku jego uwagach i wskazówkach moja postawa ciała i układ stóp będzie odpowiednia.

PS. Kiedy opanuje i wprowadzę cenne wskazówki biegowe w swoje ciało, podzielę się z Wami doświadczeniami, a narazie podsyłam kilka ujęć z wykorzystaniem tzw. „mniej doskonałej i niepojętej” jeszcze techniki biegowej.

PS. Drogi Mężu mój! Jeszcze spotkamy się na STARCIE, w jakichś zawodach. Może narazie META jest dla mnie mało widoczna, ale kto wie, kto wie… Rzucam tę rękawicę ;) !

 

Pozdrawiam serdecznie,
Dominika

IMG_5516IMG_5404IMG_5389IMG_5405IMG_5305IMG_5531IMG_5504wybrane8wybrane9wybrane6wybrane7wybrane10wybrane11wybrane5IMG_5307wybrane4wybrane3wybrane2wybrane1

Dalej

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *