Relacja: See Bloggers 2018 w Łodzi

Relacja: See Bloggers 2018 w Łodzi

Witajcie!
Emocje jeszcze nie opadły po bardzo intensywnym weekendzie, ale już się zabieram za obszerną relację z tego wydarzenia – na świeżo najlepiej!

W dniach  22-24.06.2018 roku w Łodzi odbyła się już szósta edycja #SeeBloggers. Dla mnie była to pierwsza tego typu impreza. Przyznam, że przez długi czas wzbraniałam się przed wydarzeniami na taką skalę i byłam do nich nastawiona sceptycznie, gdyż pamiętny wrocławski Fashion Meeting zostawił po sobie dość mieszane odczucia. Ostatecznie na wyjazd namówiła mnie przyjaciółka Asia, dla której to także był debiut na See Bloggers. We dwie znacznie raźniej – mój wewnętrzny introwertyk nie przepada za obcym tłumem, a znajomy kompan w podróży potrafi niejednokrotnie podnieść na duchu. Na samodzielny wyjazd do obcego miasta raczej bym się nie zdecydowała. Przystąpiłyśmy do planowania wypadu dość wcześnie – praktycznie zaraz po ogłoszeniach zakwalifikowanych uczestników.
Noclegi i transport
 Co do noclegu, plan był prosty – znaleźć hostel, który będzie znajdował się jak najbliżej centrum EC1 w Łodzi. Padło na GoHostel i przyznam, że był to bardzo trafiony wybór. Rzut beretem do centrum, świetnie skomunikowane miejsce, do tego z prywatnym parkingiem. Do dyspozycji gości wspólny salon (gdzie stoją piłkarzyki, telewizor z PS2, regał z książkami i planszówkami), wyposażona kuchnia, bezpłatne WiFi oraz możliwość wypożyczenia suszarki czy żelazka, a także (za odpowiednią dopłatą) dostaniecie czysty ręcznik, gdybyście zapomnieli spakować ;) Cisza i spokój, dzięki czemu można się spokojnie wyspać, czyste pokoje ze świeżą pościelą, pyszne śniadania w cenie oraz super  atmosfera dzięki przyjaznej obsłudze – przez to będę bardzo miło wspominać krótki pobyt tutaj. Do szybkiego przemieszczania się po mieście w razie ulewy i gradobicia wykorzystałyśmy Green Cab Taxi – szukanie najtańszej korporacji w internecie bardzo się opłaciło. Trasę Wrocław-Łódź pokonałyśmy pociągiem, którym jeżdżę, gdy tylko mam okazję, a i Asio ten rodzaj komunikacji był bardzo na rękę. Godziny powrotów w niedzielę były dość niewygodne: jadąc wcześniejszym pociągiem nie mogłybyśmy uczestniczyć w najfajniejszej prelekcji z Jurkiem Owsiakiem, więc musiałyśmy czekać do 20:15, choć i to też ma swoje inne plusy – zdążyłyśmy coś jeszcze zjeść, pospacerować po centrum (a wcześniej zdecydowanie nie miałyśmy na to czasu) i spokojnie przetransportować się z bagażami na stację Łódź Widzew. 
Dzień pierwszy, czyli sobota
Do Łodzi dotarłyśmy grubo po 23 w piątek, więc właściwa część See Bloggers zaczęła się dla nas w sobotę rano. Nie załapałyśmy się na spacer po mieście z przewodnikiem, ani oglądanie łódzkich murali. Zapowiadała się kiepska pogoda, więc ciepłe ubrania i parasol bardzo się w ten weekend przydały. Po zarejestrowaniu się i odebraniu torby z materiałami, zaczęłyśmy od zwiedzania centrum EC1 i szukania odpowiednich sal, gdzie miałyśmy warsztaty. Przyznam, że nawet mimo mapki miejsca, znalezienie co niektórych sal było nie lada wyzwaniem, być może przez słabe oznakowanie terenu konferencji. Szatnia, sala wystawców czy toalety to nie był problem, ale trafienie do strefy Beauty czy Parenting – to już całkiem przypadkiem, gdy szukałyśmy przejścia w zupełnie inne miejsce. Mam wrażenie, że w sobotę było dużo więcej osób, niż w kolejnym dniu, przez co panował spory rozgardiasz i chaos. Ale to moje prywatne odczucie, gdyż zdecydowanie bardziej cenię sobie ciszę i spokój ;) Ten pierwszy dzień służył głównie rozeznaniu się, gdzie co się odbywa, jacy w tym roku pojawili się wystawcy, ile konkursów odbywa się na terenie imprezy i co można przekąsić w przerwie. A  działo się dużo i na tym etapie bardzo pomocna okazała się aplikacja na telefon z wydarzenia See Bloggers 2018 – pomijając listę zarejestrowanych i przybyłych uczestników, możliwość przesyłania wirtualnej wizytówki czy wiadomości do innej osoby, ale przede wszystkim znajdowała się w niej aktualna agenda z warsztatami i prelekcjami wraz z godziną rozpoczęcia i lokalizacją, dzięki czemu zawsze można było zaleźć sobie jakieś zajęcie (chodzenie w kółko po sali wystawców nudziło się po godzinie). Po skończonych warsztatach nastał czas na szybki obiad, zmiana stroju i powrót do EC1 na Galę #Hashtagi Roku oraz wieńczący ją świetny koncert Kasi Nosowskiej.

 Dzień drugi, czyli niedziela
Już dużo bardziej spokojnie i bez pośpiechu – śniadanie miałyśmy wykupione w hostelu, więc nie spieszyłyśmy się na wspólny posiłek na terenie centrum EC1. Nasze warsztaty zaczynały się w okolicy południa, później chwila przerwy, kolejne wykłady i prelekcje. Zauważalnie mniej ludzi – sporo osób zdążyło już wyjechać, przez co nikt o nikogo się nie musiał się obijać próbując przejść ;) Po ostatniej prelekcji nastał czas na pożegnalny obiad i pociąg powrotny.
Kwestia wyżywienia
Mimo, że na terenie centrum EC1 znajdowała się specjalna strefa z Food Truckami, to przez beznadziejną pogodę nawet nie miałyśmy serca wyjść na te ciągłe ulewy. Ograniczyłyśmy się do szybkiego wyszukania w internecie miejsc godnych odwiedzenia. Gdy tylko jestem w mieście, gdzie znajduje się naleśnikarnia Manekin – już w myślach przeglądam menu i wybieram, co tym razem zjem. I ciągle żałuję, że nadal nie ma jej we Wrocławiu. Drugiego dnia, trochę przypadkowo, zawitałyśmy do Pittu Pittu, miejsca które reklamuje się jako ,,jedyny slow food w Łodzi” i znajduje się w samym centrum, przy Piotrkowskiej. Bardzo dobre, świeże burgery i frytki, a i najecie się tym do syta. No i bardzo fotogeniczne miejsce! Polecam tam zawitać, żeby nacieszyć oczy i brzuszki. 
Konkursy, darmoszki i przystawki
Coś bardzo ważnego dla wielu blogerów, czyli konkursy! Ogromna sala z wieloma wystawcami, praktycznie na każdym mogliście dowiedzieć się o specjalnym konkursie z super nagrodami. Zasady były proste: zrób zdjęcie, oznacz na Instagramie odpowiednimi hashtagami i czekaj na wyniki (a w międzyczasie ciesz się nagrodą gwarantowaną za samo wzięcie udziału). Niezależnie od waszej branży, zainteresowań czy przekonań, mogliście nacieszyć oczy kolorowymi produktami, posłuchać od przedstawicieli z marketingu o ich super kosmetykach albo po prostu dobrze się bawić układając Lego ;) I jeszcze jedno – praktycznie każde stoisko miało jakiś ,,catering-rozpraszacz” – a to kolorowe lemioniady w większości przypadków, świeże owoce i wyciskane soki na stoisku PSOR (Polskie Stowarzyszenie Ochrony Roślin), serki i jogurty na Piątnicy, lody na stoisku Providenta #365 planów i (mój absolutny faworyt!) fontanna-fondue z różową czekoladą belgijską i świeże owoce na patyczkach do maczania w tej pysznej mieszance. No cud, miód i orzeszki, na upartego można było krążyć cały dzień po sali i się spokojnie najeść – prawdziwy raj dla wegetarian!

Dużo, smacznie i kolorowo! Tylko trochę odwraca uwagę od stoiska ;)

Żarty na bok i wróćmy do właściwego wątku. Ograniczyłam się tylko do 3 stoisk z konkursami w strefie wystawców: Bonprix, Natura Siberica i Lirene, czyli marki, które znam i z którymi miałam wcześniej do czynienia. W przypadku kosmetyków ograniczenie jest jedno – nie może mnie uczulić, więc po prostu nie chciałam ryzykować. Chociaż kusiły maseczki do twarzy od Mediheal, produkty Anabelle Minerals czy Skin Garden…

Szybki rzut oka na to, co ja właściwie targam w tej torbie cały dzień…
Nie chciałam gromadzić rzeczy, które być może użyję (a całkiem możliwe, że jednak nie) i dorzucać kolejne kilogramy do już i tak ciężkiej torby z materiałami konferencyjnymi i prezentami od sponsorów, więc sobie odpuściłam. Nie hołduję zasadzie ,,zbierz je wszystkie!”, nie gromadzę kolejnych kosmetyków z prostej przyczyny – mam już i tak całą wielką szufladę z produktami czekającymi na przetestowanie i mimo wyprzedawania oraz obdarowania całej rodziny i przyjaciół, nadal jest pełna. Ale miło było pokrążyć po sali i porozmawiać z przedstawicielami, którzy byli mega kontaktowi i chętni do pomocy. Klasa, dzięki Wam za to! 
Ludzie i kontakty
Na takie wydarzenia jeździ się przede wszystkim dla ludzi – z takiego założenia wyszłam wybierając się do Łodzi na See Bloggers. W tłumie wypatrzyłam sporo znajomych twarzy, głównie z blogów o tematyce modowej i beauty. Z niektórymi udało mi się zamienić kilka słów, pochwalić za super zdjęcia i pomysłowe stylizacje, zrobić sobie wspólne zdjęcie albo chociaż przywitać się i przedstawić na żywo, najczęściej w biegu między kolejnymi warsztatami i prelekcjami. Chociaż sporo znajomości nawiązałam też przypadkiem – przy szukaniu wspólnej sali warsztatów czy czekając na pamiątkowe zdjęcie z Owsiakiem. 
Towarzyszka podróży – Asia | Z Marzeną i Sonią na wspólnym zdjęciu – dzięki wielkie za spotkanie! | Wyczekane zdjęcie pamiątkowe z Jurkiem Owsiakiem | Warsztaty pozowania z Sandrą Kubicką
Zdaję sobie sprawę, że gdy się nie uśmiecham to wyglądam na zmęczoną/złą/wkurzoną (albo wszystko na raz) i moja mina może nie zachęcać do nawiązania kontaktów, tym bardziej doceniam tych, którzy nie bali się mnie zaczepić w trakcie prelekcji czy na korytarzu i zwyczajnie pogadać oraz się przywitać. Staram się być przyjazna i pomocna, na ile umiem i mam nadzieję, że chociaż troszkę to odczuliście ;) 
Warsztaty i prelekcje

Zapisy na warsztaty nie poszły po mojej myśli – nie udało mi się załapać na wszystkie, które bym chciała, ale trzy solidne punkty to zawsze coś. Do tego upatrzyłam sobie kilka prelekcji, które mnie zainteresowały i udało mi się na nie dotrzeć.

Zacznę od dwóch najbardziej emocjonujących i medialnych – sobotniego spotkania z Katarzyną Nosowską i niedzielnej prezentacji Jurka Owsiaka. Nie wiem na które ,,czekałam bardziej”, do obu tych osób mam spory sentyment i jeszcze więcej szacunku za to co robią. Kaśka dała świetny popis swoich umiejętności i ogromnego dystansu do siebie – kto nie był, nich żałuje! Po tylu latach na scenie umie zjednać sobie publiczność, a przy tym pozostaje szczera i naturalna, a jej nieprzewidywalne reakcje potrafią rozśmieszyć do łez. Z kolei Jurek Owsiak jest urodzonym showmanem – potrafi mówić z prędkością karabinu maszynowego, trzyma się planu (ale nie czasowego;)), gra na emocjach i tworzy niesamowity klimat swoich przemówień. Niezależnie od tego co robi – gra wraz z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy czy tworzy Najpiękniejszy Festiwal Świata – wkłada w to całe swoje serce i energię. Część warsztatowa w moim wypadku była zdecydowanie techniczna. Najpierw mini warsztaty i rozmowy o fotografowaniu z Jakubem Kazimierczykiem, później SEO, czyli taki marketing w sieci. O ile fotografia jest moim hobby już od wielu lat i prelekcję potraktowałam na luzie, ale z przyjemnością, to SEO wciąż pozostawało dla mnie ,,czarną magią”, dlatego bardzo chciałam dowiedzieć się o tym nieco więcej. Dzięki temu wiem już, na co powinnam zwracać uwagę, w czym się podszkolić i nad czym zdecydowanie popracować. Po tej prelekcji wraz ze sporą grupką zainteresowanych blogerów przez długi czas męczyliśmy jeszcze Grzegorza Strzelca pytaniami na tematy związane z pozycjonowaniem strony czy optymalizacji dla wyszukiwarek internetowych. 

Kolejna edycja See Bloggers – tak czy nie?

Wahacie się czy jechać na kolejną edycję? W takim razie zadajcie sobie pytanie ,,A dlaczego nie?”. Dopóki nie pojedziecie i nie zobaczycie na własne oczy z czym się to je, nie spróbujecie się odnaleźć w tej społeczności to się nie dowiecie. Można prowadzić swoją działalność sprzed ekranu laptopa i nie socjalizować się z innymi blogerami, ale pamiętajcie – tworzycie też dla ludzi i to oni są odbiorcami waszych wypocin, czytają wasze posty, a także uczestniczą w wymianie poglądów i myśli. Może na miejscu spotkacie kogoś, kto działa w podobnej branży czy niszy, wymienicie kilka spostrzeżeń i idei, powspieracie się w tym co robicie lub stworzycie razem jakąś fajną akcję. Może przedstawiciel marketingowy zainteresuje się waszą twórczością i zaproponuje ciekawą współpracę. Nie warto sobie odbierać tej szansy – do odważnych świat należy. Nie zamykajcie się na nowe, pracujcie nad sobą i rozwijajcie się na różnych płaszczyznach. Nawet jeśli nie spodoba wam się ,,spęd blogerów” to na pewno wyniesiecie z takiego spotkania jakieś nowe doświadczenia i pomysły. Tym bardziej, że twórcy wydarzenia postarali się o świetnych prelegentów i wystawców, a do tego wykonali kawał roboty logistycznej, aby to wszystko ogarnąć.

Póki co limit mojej socjalizacji na to półrocze został zdecydowanie wyczerpany, dlatego teraz wracam do swojej strefy komfortu i tego, co sprawia mi najwięcej frajdy, czyli pisania i robienia zdjęć. Kolejne spotkanie z blogerami (ale już na dużo mniejszą skalę) czeka mnie dopiero 29 lipca, na szczęście we Wrocławiu.

Ciekawe momenty, czyli fotorelacja

Stoisko Teatru 6. Piętro, Strefa Cooking, Natura Siberica z Nature Concept czy wakacyjny Bonrpix – wszędzie dużo zielonych akcentów – bardzo fotogenicznie!

Słodkie stoisko Mediheal | Pierwsze próby stworzenia kolażu dla Lirene | Ja w akcji | Powtórka z pierwszej pomocy na stoisku WOŚP

Sporo ciekawych gości-osobistości: Maciej Orłoś, Michał Żebrowski, Jurek Owsiak. I mała ja w tym zacnym gronie ;)

Piękne kompozycje na stoisku Anabelle Minerals | Jeszcze więcej zieleni na PSOR | Mój oficjalny flat na konkurs Lirene.



Kto był, a z kim się nie miałam okazji spotkać? Jakie macie wrażenia/spostrzeżenia na temat See Bloggers 2018? Dajcie znać! 

Dalej

Podziel się z innymi!

One thought on “Relacja: See Bloggers 2018 w Łodzi

  1. WOW, jaka obszerna relacja ! :) Bardzo miło było spotkać Cię osobiście i porozmawiać.
    Dla mnie See Bloggers to przede wszystkim ludzie i dlatego będę zachęcać do udziału w tego typu wydarzeniach. To co? Do zobaczenia za rok ? :)
    Pozdrawiam !!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *