[RECENZJA] Sarah J. Maas: Dwór skrzydeł i zguby

Zobacz blog

Dwór skrzydeł i zguby, A Court of Wings and Ruin
Feyra powraca do Dworu Wiosny, aby prowadzić śmiercionośną i przewrotną grę. Musi udawać, aby uzyskać informacje o poczynaniach Tamlina oraz potężnego i bezlitosnego króla Hybernii. Krainie fae znów grozi niebezpieczeństwo. Jeden błąd dziewczyny może zniszczyć Prythian. Wojna jest nieunikniona, a Feyra musi zdecydować komu może zaufać. Kto jest przyjacielem, a kto wrogiem? Do czego posunie się Feyra? Niebawem dwie armie zetrą się w krwawej, bezwzględnej i nierównej walce o władzę…
Feyra i Rhysand dołączyli już dawno do grona moich ulubionych bohaterów książkowych i z przyjemnością sięgnęłam po kolejny tom serii, aby poznać ich dalsze losy.  Już przy recenzji poprzednich tomów wspomniałam, że lubię w literaturze silne i niezależne kobiety, a Feyra idealnie wpasowuje się w ten wizerunek. Poznaliśmy ją jako śmiertelniczkę, gotową stawić czoło nieśmiertelnej kobiecie, która zniewoliła cały Prythian. Udowodniła, że drzemie w niej siła i potęga, konsekwentnie dążyła do celu i odważnie stawiała czoło problemom. Teraz prowadzi śmiertelną grę, od której zależą losy jej krainy, gdyż wojna nadchodzi i jest nieunikniona. W tej części główna bohaterka jest o wiele bardziej bezwzględna i przebiegła niż dotychczas, co niezwykle mi się spodobało.
Na kartach powieści pojawiają się także dobrze nam znani i lubiani bohaterowie Dworu Nocy, którzy już w poprzednich częściach urzekli mnie swoim charakterem i siłą. Za to zabrakło mi Luciena. Wprawdzie pojawiał się, ale uważam, że autorka powinna poświęcić tej postaci trochę więcej uwagi. Tamlin jest doskonałym przykładem postaci, do której moje podejście zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni. Jako, iż w „Dworze cierni i róż” wydawał mi się ciekawą postacią i nawet go polubiłam, tak w następnych tomach miałam ochotę nim potrzasnąć. Moje oczekiwania co do tej postaci były zupełnie inne.

Akcja w pierwszej połowie książki jest dość miarowa, jednak w żaden sposób nie nudzi. W drugiej części powieści mamy jeszcze więcej emocji i napięcia i tak aż do samego końca. Maas jest nieprzewidywalna i za to uwielbiam jej twórczość. Krwawa i bezwzględna wojna jest nieunikniona. Mamy knucia, intrygi i knowania. Najlepszą częścią jest bitwa, którą autorka wykreowała perfekcyjnie. Z ogromnym trudem odkładałam książkę na półkę, bo jak wiecie, nie samymi książkami człowiek żyje.
Sarah J. Maas zaserwowała nam razem ponad 2100 stron fantastycznej rozrywki, barwnych postaci, niebezpiecznego świata pełnego intryg i kłamstw oraz mrocznych i przebiegłych nieśmiertelnych. Nie zabrakło emocji, scen pełnych romantycznych uniesień, przelanej krwi, trudnych decyzji i wyborów. Sarah J. Maas w „Dworze skrzydeł i zguby” wprowadziła nowych bohaterów oraz wątki, a niektóre z nich pozostawiała nierozwinięte. Mam nadzieję, że pisarka nie zostawi nas z kacem książkowym i wykorzysta to w jakiś opowiadaniach, gdyż nie chce mi się wierzyć, że Maas skończy historię wyłącznie na trzech tomach.
Podsumowując „Dwór skrzydeł i zguby” to książka godna swoich poprzedniczek. Sarah J. Maas zaserwowała bardzo dobrą historię, przepełnioną akcją, intrygami, brutalnością i świetnymi bohaterami, która wciągnęła mnie od początku aż do samego końca.  Feyra i Rhysand już na zawsze pozostaną w moim sercu. Myślę, że do serii wrócę jeszcze nie raz. A tych z was, którzy jeszcze nie mieli okazji poznać tej historii zachęcam, aby po nią sięgnąć.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję

Wydawnictwo: Uroboros ‖ Rok wydania: 2017 ‖ Liczba stron: 845
Tom: III ‖ Tytuł oryginalny: A Court of Wings and Ruin ‖ Ocena: 5/6

Zobacz również poprzednie recenzje:

Tom I Dwór cierni i róż
Tom II  Dwór mgieł i furii

Dalej

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *