Recenzja – Avon: 3 maseczki do twarzy + scrub

Recenzja – Avon: 3 maseczki do twarzy + scrub

Witajcie!
Wszystkie kobiety lubią maseczki do twarzy – działają bardzo szybko, są łatwo dostępne i tanie. Wystarczy tylko kilka minut, aby skóra zyskała świeższy wygląd, równomierny koloryt i stała się gładsza w dotyku. 
Dziś szybka recenzja produktów od znanej wszystkim firmy Avon. Kiedyś już miałam okazję testować kosmetyki tej marki, a dokładnie pachnące mgiełki do ciała. Od tego czasu nagromadziłam trzy różne maseczki do twarzy oraz scrub i chciałabym Wam przybliżyć co nieco ich właściwości. 
Zaczynamy!

1. Avon Planet Spa – Blissfully Nourishing: odżywcza maseczka do twarzy z masłem Shea.
Według opisu producenta ma za zadanie odżywiać i regenerować skórę, pozostawia ją gładką w dotyku i nadaje miękkość. Ma dość gęstą i specyficzną konsystencję.
Zalety: oprócz ceny i wygodnego opakowania – duża wydajność. Nie potrzeba jej wiele, świetnie się rozsmarowuje. Ma bardzo delikatny i przyjemny zapach. jednocześnie nie przetłuszczając jej. Nie uczula i nie zatyka porów. Po jej użyciu moja skóra jest miękka w dotyku i przyjemnie nawilżona oraz niezwykle gładka. Nieznacznie poprawia się jej koloryt. Polecam przede wszystkim właścicielkom przesuszonej skóry twarzy, również trądzikowej (a taką właśnie posiadam ja). Sprawdza się całkiem przyzwoicie.
Wady: póki co – nie znalazłam. 
2. Avon Planet Spa – Turkish Thermal Baths: oczyszczająca maseczka do twarzy z glinką z tureckiej łaźni termalnej. 
Glinki wykazują szereg dobroczynnych cech – przede wszystkim działają oczyszczająco i antybakteryjnie. Ponadto wykazują właściwości reminalizujące i kojące, pochłaniają zanieczyszczenia, toksyny i łój. 
Zalety: Jak do tej pory jest to moja ulubiona maseczka oczyszczająca ze wszystkich jakie stosowałam na mojej kapryśnej skórze. Ma wygodne opakowanie, jest bardzo wydajna i świetnie się rozprowadza. Początkowo ma brązowy kolor, gdy wyschnie – staje się jasnoróżowa. Po tym czasie należy ją zmyć. Efekt widać już po pierwszym zastosowaniu – skóra jest świetnie oczyszczona, napięta i gładka. Pory są zmniejszone, zmiany trądzikowe złagodzone i mniej widoczne. Ma mocniejszy, ale dla mnie przyjemny zapach. Nie uczula, nie podrażnia, nie zapycha. Cera po niej jest matowa i rozjaśniona. Każdy krem nawilżający zastosowany po niej dużo szybciej i lepiej się wchłania. Kiedyś stosowałam ją okazyjnie, przed wielkimi wyjściami, obecnie dużo częściej, gdyż świetnie działa na moją trądzikową cerę.  
Wady: totalny brak! 
3. Avon Naturals – Moisturising face mask: jogurtowa nawilżająca maseczka do twarzy z truskawkami.
Wedle opisu producenta ma za zadanie odżywić i odświeżyć skórę, a dodatkowo zawiera w sobie delikatne pielęgnujące drobinki.
Zalety: W porównaniu do pierwszej przytoczonej przeze mnie maseczki nawilżającej z serii Planet Spa – wypada dość blado. Ma delikatną, płynną konsystencję i słodki zapach. Jest w poręcznym opakowaniu, łatwo się rozprowadza i zmywa. Nie uczula i nie podrażnia. I na tym właściwie koniec.
Wady: Nie ma od niej czego oczekiwać, gdyż nie  spełnia swoich podstawowych założeń – bardzo słabo nawilża skórę, nie odświeża, nie odżywia, nie wyrównuje kolorytu. Właściwie to tylko delikatnie wygładza cerę i nadaje jej miękkość, która utrzymuje się dość krótko po zastosowaniu. I sprawia że nasza twarz przez chwilę pachnie truskawkami. Płynna konsystencja sprawia, że zaraz po otwarciu zaczyna się wylewać z opakowania. 
4. Avon Naturals – Protecting face scrub: Scrub do twarzy z owocem granatu.
Co tym razem obiecuje producent? Że owoc granatu podaruje skórze prawdziwą dawkę energii i zdrowie, przygotuje ją na lepsze wchłanianie składników kremu oraz przywróci jej witalność. 
Dla mnie każdy peeling mechaniczny jest ryzykowny, gdyż w większości podrażniają moją skórę i niekiedy ją zapychają, ale ostatnio się przemogłam i postanowiłam spróbować. 
Zalety: Jak w przypadku pozostałych produktów – jest dość tani, w wygodnym opakowaniu i nieźle się rozprowadza. Drobinki są naprawdę malutkie, ale nawet przy delikatnym masowaniu czuć ich działanie. Nieźle złuszcza – zastosowałam go na ,,najtrudniejsze” partie, czyli nos, brodę oraz żuchwę. Konsystencja dość gęsta, lekko jogurtowa, przez co nie przesusza skóry twarzy i zostawia na niej mało wyczuwalny, tłusty film. Po zastosowaniu twarz jest odświeżona, miękka i natłuszczona, bez uczucia ściągnięcia. Bardzo wydajny. 
Wady: Jest trochę za delikatny, nie ściera całego martwego naskórka. Dzień po użyciu zmiany trądzikowe były powiększone i bardziej zaczerwienione. Jeśli macie skórę wrażliwą to nie jest on dla Was.
Miałyście już okazje testować któryś z powyższych produktów? Jeśli tak, to chwalcie się :) 
E.

Dalej

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *