(nie takie) trudne decyzje

„Kiedy patrzę za okno pisząc te słowa, czuję, że nowy rok zaczyna się tak naprawdę dopiero teraz. Każda wiosna sprawia, że świat ponownie się rodzi. Czy wtedy, silniej niż zazwyczaj, nie odczuwasz potrzeby zmiany? Zamknięcia czegoś i rozpoczęcia czegoś innego, nowego? Chęci do tego, by zacząć całkiem od początku? 
To całkiem naturalne, a wręcz pożądane. Gdzie bylibyśmy, gdyby coś stale nie pchało nas do przodu?

 
Czasem jednak znajdujemy się w punkcie, w którym wiemy, że coś w naszym życiu wymaga zmiany, ale niekoniecznie potrafimy podjąć kroki przybliżające nas do niej….”
Taką wiadomość dostałam kilka miesięcy z newslettera life architekta, do którego zapisałam się pół roku wcześniej. W marcu przechodziłam kryzys wieku młodego i zastanawiając się nad sensem mojego istnienia postanowiłam drastycznie zmienić swoje życie.

Jak to zazwyczaj bywa, tak szybko jak do głowy wpadają nam jakieś superultramegazajebiste pomysły, tak szybko z niej wypadają. I dalej sobie żyłam z dnia na dzień próbując chociaż trochę nie myśleć o tym jakie nudne i beznadziejne jest moje życie.  
I tak pewnie byłoby nadal, gdyby nie pewna sytuacja w pracy. Miałam dość. Byłam wykończona psychicznie. Zdecydowałam, że odchodzę z pracy i wracam do domu. Tak. Podjęłam decyzję o wyprowadzce z Warszawy. Z miasta, które kochałam całym sercem.
Nie było mi łatwo. Długo marzyłam o tym żeby zamieszkać w Warszawie i tam ułożyć sobie życie. Jednak przez te kilkanaście miesięcy bardzo się zmieniłam. Uświadomiłam sobie co chcę robić w przyszłości, jakie mam cele. Rozwijałam swoje pasje i poznawałam siebie. 

Po wielu niepowodzeniach, zmęczeniu psychicznym i fizycznym los się do mnie uśmiechnął. Kiedy podjęłam decyzję o powrocie do domu nie spodziewałam się, że czeka mnie coś innego niż kilka miesięcy siedzenia w moim pokoju i odpoczynku. Tymczasem dostałam szansę na spełnienie moich marzeń. Na dwa miesiące przeprowadziłam się do Hiszpanii.


16-go czerwca wyleciałam z Polski. Mieszkam w miasteczku Manresa, godzinę drogi od Barcelony. Nigdy nie wiedziałam piękniejszego miejsca. Z każdej strony otaczają mnie góry. Myślałam, że śnię. Uwielbiam to miasto i nie mogę się doczekać najbliższych tygodni kiedy będę mogła w pełni zobaczyć Barcelonę i jej okolice.

Czasami warto zrobić coś co wydaje nam się ryzykowne i podjąć próbę spełnienia marzeń. Ja odchodząc z pracy i rezygnując z mieszkania postawiłam wszystko na jedną kartę. W głowie miałam myśl, że chciałabym zobaczyć Hiszpanię w te wakacje, ale jeszcze nie wiedziałam, że to będzie możliwe. Udało się i jestem szczęśliwsza niż kiedykolwiek. Tego samego życzę każdemu z Was! Żyjcie swoimi marzeniami!

 (pierwszy lot samolotem, to niesamowite przeżycie)

 Moje ulubione zdjęcie – góra Montserrat
 Manresa
 Manresa
 Widok z podwórka

 Barcelona – wzgórze Tibidabo
 Nie mogłam się napatrzeć na te góry przy samej drodze

 Wczorajszy zachód słońca

 Taki widok miałam pierwszego dnia podczas kolacji. Z tarasu idealnie widać zachód słońca.

Dalej

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *