Miasto Robotów w Poznaniu!

Zobacz blog

Zastanawiałaś się kiedyś czy czeka nas zagłada? W wizjach mrocznej przyszłości widziałeś roboty niczym z „Terminatora” niszczące naszą ludzkość? Co za bzdury! Gwarantuję Ci, że roboty to przyjazne, uśmiechnięte i bardzo roztańczone istoty. Zabieram Cię na spacer do niezwykłego miasta – Miasta Robotów – poznasz kilka z nich! Miasto Robotów w Poznaniu Miasto Robotów to niezwykła wystawa poświęcona uroczym istotom wykreowanym przez człowieka – robotom. Zlokalizowana jest na terenie galerii handlowej M1, w miejscu, w którym kiedyś był sklep Reserved. Pochodzący z Łotwy organizatorzy wystawy zdecydowali się zaprezentować ponad 70 robotów z całego świata: z Japonii, USA, Rosji, Francji i innych miast. Ponadto przygotowali dla odwiedzających kilka stref wirtualnej rzeczywistości, teatr robotów i pokazy technologii przyszłości. Wystawa trwa tylko do 12. maja, dlatego zaraz po świętach zdecydowałam się ją odwiedzić. Czy ja, jako programistka, na co dzień obcująca z technologiami, dałam się czymś zaskoczyć? I czy warto wydać kilkadziesiąt złotych na bilet? Roboty, roboty ewryłer! Wchodząc do Miasta Robotów nie wiedziałam czego się spodziewać: więcej wiedzy, czy rozrywki? Robotów technologicznych czy użytkowych? Wydarzenie nie jest zbyt mocno nagłośnione w mediach, dlatego ze święcą mogłam szukać informacji o tym, czy warto odwiedzić Miasto Robotów w Poznaniu. Zdecydowałam się na sprawdzenie empiryczne! Już na samym wejściu spotykamy pierwszego robota: parzącego kawę. A potem jest tylko ciekawiej: roboty są wszędzie i wyglądają jak małe słodkie ludziki. W Mieście Robotów zobaczycie robopająki, roboty humanoidalne, a nawet… roborybę! Ta ostatnia zdecydowanie była moim ulubieńcem – zaprojektowanie robota tak, by pływał niczym prawdziwa ryba, musiało być nie lada wyzwaniem. Wystawa interaktywna z robotami w roli głównej! Roboty nie tylko gadają i tańczą, ale też reagują na otoczenie. Jednym z nich mogłam na przykład sterować za pomocą telefonu, z innym – porozmawiać. Jeszcze inny spośród robotów przepowiadał przyszłość, a kawałek dalej mechanicznie ramię z przyssawką symulowało pas transmisyjny. Przy każdym z robotów znajduje się tablica z jego opisem. Trochę razi koślawe tłumaczenie na język polski, ale informacje są czytelne. Wiele z robotów według opisów potrafi znacznie więcej, ale część z funkcjonalności jest wyłączona z uwagi na specyfikę zdarzenia – Miasto Robotów to wystawa interaktywna, a nie okazja do programowania robotom zachowań. Ponadto wiele z robotów to prototypy, których nie zobaczymy jeszcze na sklepowych półkach. Co ważne żaden z uczestników nie jest pozostawiony sam sobie. Przy stoiskach krząta się obsługa, która tłumaczy zarówno jak robot działa, ale też prezentuje jego możliwości i sypie ciekawostkami jak z rękawa. Nie wpadłam na to, by testować ich wiedzę inżynieryjną dotyczącą budowy i oprogramowania robotów. Zabawa tak mnie pochłonęła, że zapomniałam. Mój ulubiony robot – Pepper Zdecydowanie moją ulubienicą stała się Pepper – robot, który potrafi tańczyć w rytm muzyki, a także zapozować do selfie. Niby niewiele, ale uwierzcie: frajdy sprawił mi bardzo dużo! Wrażenie na mnie też zrobiły robopająki – zastanawiając się nad algorytmem nimi sterującym uznałam, że to musi być całkiem skomplikowana zabawa. Na wystawie zabrakło mi trochę robotów zręcznych, specjalizujących się w łapaniu drobnych elementów, pracach manualnych i tak dalej. Większość prezentowanych robotów w Mieście Robotów to produkty mające za zadanie dostarczyć rozrywkę, porozmawiać, zabawić. W Mieście Robotów nie ma też robotów przemysłowych. Nie uważam tych faktów za wadę, ale warto być ich świadomym kupując bilety na Miasto Robotów w Poznaniu. Coś więcej niż roboty! Oczywiście w Mieście Robotów nie mogło zabraknąć atrakcji związanych bardziej z technologiami przyszłości, mniej z samą robotyką. Pojawiły się drukarki 3D, których proces działania znam doskonale (bo mam taką w pracy), ale nadal robi na mnie wrażenie. Oprócz tego wiele stref VR, możliwość przejechania się po torze wyścigowym na specjalnie przygotowanym fotelu w okularach Oculus Rift (dających efekt jakbyśmy „byli w grze”) lub lotu w kosmos leżąc na specjalnie wyprofilowanych fotelach, zachwycając się wizualizacją stworzoną przez Samsung. Ogólnie rzecz biorąc pozytywnie zaskoczyła mnie ilość stref związanych z wirtualną rzeczywistością w poznańskim Mieście Robotów. I choć ja z tymi technologiami od kilku lat mam do czynienia na co dzień i robią na mnie trochę mniejsze wrażenie, to muszę przyznać, że jakość prezentacji utrzymana jest na wysokim poziomie. Jeśli ktoś nie miał nigdy na głowie gogli wirtualnej rzeczywistości – świetna okazja by to nadrobić! Rzeczywistość wirtualna kontra rzeczywistość rozszerzona Rzeczywistość wirtualna (VR) uzyskiwana za pomocą gogli VR jest hitem dla wielu osób, jednak moim zdecydowanym faworytem są wszystkie rzeczy wspomagające rzeczywistość rozszerzoną (AR). O ile w VR to my wchodzimy w jakiś wykreowany świat (na przykład do gry komputerowej), o tyle AR pozwala nałożyć efekty komputerowe na nasz zwykły świat. To jest magia! Na wystawie robotów po raz pierwszy miałam w ręku okulary służące do rozszerzania naszej rzeczywistości. Za ich pomocą zobaczyłam ekran telefonu komórkowego zawieszony w przestrzeni i mogłam zagrać w grę. Fajne wrażenie! Jednak co innego stało się moim hitem numer jeden… Prawdziwe hologramy! Przegapiłam, przyznaję – umknął mi moment, w którym zaczęto prezentować pierwsze hologramy. Sądziłam, że jeszcze sporo czasu upłynie nim trafię na jakiś w rzeczywistości. A tu taka niespodzianka! Hypervsn to system diod i wirników, na których wyświetlany jest holograficzny obraz. Efekt jest całkiem przyjemny dla oka, a obraz faktycznie sprawia wrażenie wiszącego w powietrzu trójwymiaru. Autorzy deklarują, że Hypervsn może służyć także do wyświetlania obrazu twarzy w trakcie wideokonferencji i choć wiem, że nie jest to jeszcze w stu procentach efekt, na który wszyscy czekamy… to zrobił na mnie ogromne wrażenie. Technologia przyszłości? Miasto Robotów dla spragnionych wiedzy! Szukasz czegoś więcej? Chcesz poszerzyć swoją wiedzę? Masz taką możliwość – Robowarsztaty to okazja na fajną zabawę zarówno dla dużych, jak i małych. Proszę tylko pamiętać, że są dodatkowo płatne. Czy warto odwiedzić Miasto Robotów? Nie jest możliwe, bym w krótkim wpisie na blogu wymieniła wszystkie atrakcje znajdujące się w Mieście Robotów w Poznaniu. Roboty, AR, VR, hologramy, strefa kosmiczna, przemiana w gwiazdę, selfie w stroju kosmonauty, robowarsztaty, teatr robotów i wiele więcej – Miasto Robotów gwarantuje rozrywkę na minimum trzy godziny. Jeśli chcesz poczuć się jak duże dziecko w technologicznym świecie – zdecydowanie polecam odwiedzić tę wystawę. Zabawa jest przednia! A jeśli masz dzieciaki – nawet się nie wahaj, będą zachwycone! Więcej informacji o Mieście Robotów w Poznaniu znajdziesz klikając tutaj!

Artykuł Miasto Robotów w Poznaniu! pochodzi z serwisu Sylwia Błach – strona autorska.

Dalej

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *