JAK PORADZIĆ SOBIE Z TRĄDZIKIEM? – MOJA PIELĘGNACJA CERY PROBLEMATYCZNEJ

Mimo, że mam już 27 lat, nadal okresowo męczę się z trądzikiem. Ten problem dotyka mnie od kiedy pamiętam, już w szkole podstawowej zmagałam się z pierwszymi objawami. Przez te wszystkie lata stosowałam niezliczoną ilość kosmetyków, niektóre okazywały się strzałem w dziesiątkę – większość niestety bublami. Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o tych kosmetykach i lekach, które się u mnie sprawdziły.
Każdy ma inną skórę, która różnie może reagować na dany kosmetyk, ale mam nadzieje, że moje zestawienie pomoże Wam znaleźć coś odpowiedniego dla was.
Wpis podzieliłam na poszczególne etapy pielęgnacji, w każdym z nich opiszę kosmetyki, które używam i które są moimi ulubieńcami.

1. OCZYSZCZANIE

Oczyszczanie to podstawa pielęgnacji skóry. Do oczyszczania najlepiej wybrać te produkty które zrobią to skutecznie, a przy okazji nie podrażnią nam skóry. Tutaj idealnym rozwiązaniem jest żel do mycia twarzy francuskiej marki La Roche Posay seria Effaclar, jest bezzapachowy i delikatny dla skóry, a przy okazji idealnie ją oczyszcza. Używam go od lat zamiennie z innymi produktami i zawsze do niego wracam. Żel ten możecie kupić w aptekach. Kolejnym produktem jest mydło siarkowe antytrądzikowe marki Barwa. Zdania na temat używania mydeł do mycia twarzy są podzielone, niektórzy mówią, że za bardzo ściąga skórę, ale to siarkowe posiada odpowiednie PH i jeśli o mnie chodzi – od lat sprawdza się idealnie. Pomogło mi nie raz, kiedy inne produkty nie dawały sobie rady z moją zanieczyszczoną cerą. 

2. GŁĘBOKIE OCZYSZCZANIE

Głębokie oczyszczanie to drugi etap pielęgnacji mojej skóry. W tym etapie skupiam się na oczyszczeniu skóry twarzy z martwego naskórka i nadmiaru zanieczyszczeń w porach skóry, które powodują zaskórniki. Używam do tego peelingów mechanicznych. Musimy jednak pamiętać, by nie używać takich peelingów na skórę z ropnymi zmianami – może to przynieść nam odwrotny efekt do zamierzonego, rozsiewając zarazki po całej skórze twarzy. Używamy więc peelingów mechanicznych w celu usunięcia i zapobiegania powstawaniu zaskórników, a nie zmian ropnych. Najlepiej taki peeling używać gdy mamy zagojoną buzię, a jedynie męczą nas tzw „wągry”.
W tej kategorii moimi dwoma ulubionymi produktami są – pasta do głębokiego oczyszczania twarzy przeciw zaskórnikom marki Ziaja seria Liście Manuka i węglowa pasta peelingująca do twarzy Dark Angels marki Lush. Pierwszy produkt kosztuje niecałe 10zł i dostępny jest praktycznie w każdej drogerii w Polsce, z dostępnością drugiego produktu już jest nieco gorzej, znajdziemy go jedynie w zagranicznych sklepach marki Lush lub na ich stronach internetowych. Oba te produkty to dość mocne peelingi, nie nadadzą się do cer wrażliwych, za to staną się ulubieńcami osób lubiących naprawdę dogłębne oczyszczanie. Używam ich około 2/3 razy w tygodniu. 

 3. TONIZOWANIE

Tonizowanie to kolejny ważny etap mojej pielęgnacji. W zależności od kondycji mojej skóry używam do tego różnych produktów. Gdy moja cera jest w bardzo złym stanie i mam na niej dużo „niespodzianek” sięgam po tonik zwężający pory Effaclar marki La Roche Posay. Tonik ten ma w swoim składzie alkohol, ale jestem zdania, że jest on tutaj na miejscu. Trzeba uważać, by nie używać go gdy nasza skóra jest podrażniona, ale na zmiany trądzikowe sprawdza się idealnie – gojąc je i wysuszając. Za to gdy moja buzia jest w lepszej kondycji, lub wiem, że tonik alkoholowy może jej w danym momencie zaszkodzić używam zamiast toniku wody termalnej w sprayu – tej samej marki. Taka woda działa łagodząco, tonizująco i dostarcza skórze niezbędnych mikroskładników. Dodatkowo świetnie sprawdza się w upały w ciągu dnia jako mgiełka odświeżająca. 
Kolejnym moim faworytem jest tonik w tabletce marki Lush. Co się z nim robi? Rozpuszcza w wodzie. Taką wodą można później przemywać twarz lub zrobić z niej tzw „parówkę” na buzię. Oczywiście po takim zabiegu nie zapomnijmy zamknąć porów – np polewając buzie zimną wodą lub masując przez szmatkę kostkami lodu.

 4. KREMY/MAŚCI

W tej kategorii mam Wam do przestawienia najwięcej produktów. Uważam, że ciągłe używanie jednego kremu czy maści nie przyniesie nam dobrych rezultatów. Często podczas kuracji nasza skóra się buntuje i kosmetyk trzeba zmienić, co nie znaczy, że był zły, tylko, że do aktualnej kondycji naszej skóry się nie nadaje. 
Zacznę od emulsji Effaclar K(+), jest to jeden z lepszych kosmetyków jakich używałam do mojej trądzikowej skóry. Wracam do niego niezmiennie od lat. Emulsja ta świetnie sprawdza się na zaskórniki jak i zmiany ropne, jednak nie nawilża skóry. Możemy po niej mieć uczucie lekkiego swędzenia czy pieczenia, ściągnięcia, jednak szybko to mija. Jeśli podczas stosowania brakuje nam nawilżenia, spokojnie na tą emulsję możemy nałożyć nasz ulubiony krem nawilżający. Idealnie sprawdza się też pod makijaż. 
Drugim niezbędnym kosmetykiem jest u mnie krem matujący Acne-n-Pimple marki Himalaya.
Krem długotrwale i intensywnie matuje, to najlepszy matujący krem jakiego używałam. 
Trzeba jednak bardzo szybko rozsmarować go na twarzy i użyć niewielkiej ilości, bo po kilku sekundach on „zastyga” na naszej skórze, tworząc jakby matową powłoczkę. Polecam jedynie osobom, które naprawdę potrzebują matu i nie mają problemów z nawilżeniem skóry. 
Kolejny kosmetyk to lek dostępny w aptece – Skinoren. Jest dostępny w 2 wersjach – żelu i kremu. Ja używam żelu i tą wersję też wam polecam, gdyż jest mniej treściwa – tym bardziej odpowiednia dla skóry tłustej. Kuracja Skinorenem powinna trwać minimum parę tygodni, choć efekty widać już po paru użyciach! W swoim składzie posiada kwas azaleinowy, jest bezpieczny do stosowania również latem przy dużym nasłonecznieniu. Można go stosować rano i wieczorem lub tylko raz dziennie – wedle potrzeb i uznania. To lek, który tak jak emulsja Effaclar K(+) ratował mnie w krytycznych momentach. Także idealnie nadaje się pod makijaż. 
Jeśli za to chodzi o kwasy w kremie polecam wam Glyco-A marki ISIS Pharma. To jednak jest produkt do użīwania przy mniejszym nasłonecznieniu, czyli późną jesienią, zimą i wczesną wiosną, nie można stosować go latem, bo możemy nabawić się długotrwałych przebarwień skóry!
Krem ten ma za zadanie chemicznie złuszczać nam stary naskórek, wydobywając z pod spodu „świeżą” skórę, spłycając pory, niwelując zanieczyszczenia i zaskórniki. 
Jego stosowanie zaczynamy od krótkich serii po kilka do kilkunastu minut, następnie możemy go zostawić na twarzy na całą noc. Taka kuracja, by przyniosła zamierzone rezultaty powinna trwać kilka miesięcy, po niej skóra powinna wyglądać na zdecydowanie zdrowszą. Uważajmy jednak na podrażnienia i pamiętajmy by w dzień dostatecznie nawilżać skórę, która może się nawet nam łuszczyć. 
Ostatnim moim ulubieńcem jest krem przeciwtrądzikowy o kompleksowym działaniu na zmiany mikrozapalne marki Pharmaceris. Krem radzi sobie z trądzikiem idealnie, jednak ze względu na swoją lepką konsystencję nadaje się do stosowania jedynie na noc. Dodatkowo opakowanie jest niestety źle zaprojektowane i plastikowa zakrętka szybko łamie się w środku, przez co zostajemy z otwartym kremem – polecam zamykać go folią aluminiową, by nie stracił swoich właściwości. 

 5. LECZENIE PUNKTOWE

Gdy już wyskoczy nam nieprzyjaciel warto oprócz podstawowej pielęgnacji kremem czy maścią potraktować go dodatkowo silniej skoncentrowanym specyfikiem. Tutaj idealnie sprawdzi się żel Benzacne lub Pasta Lassari. Wysuszą szybko pryszcza lub pomogą mu się wchłonąć. Benzacne używam od ponad 10 lat, pasty Lassari od roku. Oba te produkty polecam stosować na noc, ponieważ  są białe i zasychają na skórze tworząc skorupkę. Powiem Wam szczerze, że mimo iż są to preparaty punktowe zdarzyło mi się nieraz smarować nimi pół buzi – bo była w tak złym stanie. 

 6. MASECZKI

Maseczki to kolejny etap pielęgnacji. Tutaj moimi faworytami są Himalaya Puryfying Neem Mask, zielona glinka i maseczka cynkowa BingoSpa. Maseczka Himalaya i Bingospa to mocne maski, może nas przy nich zapiec skora, jednak nie potrwa to długo, a efekty będą tego warte. Świetnie zwężają pory, matują skórę i usuwają z niej zanieczyszczenia, działają antybakteryjnie. Używam też glinkowej maseczki z zielonej glinki, moja jest akurat marki Organique, to najbardziej naturalna z opcji i sprawdza się równie dobrze jak dwie pozostałe. Maseczek używam około 3 razy w tygodniu, pamiętajcie by po takiej maseczce dobrze nawilżyć skórę.  

Tak więc wygląda moja pielęgnacja trądzikowej skóry. Warto zauważyć, że każda skóra jest inna i to co dobre dla mnie niekoniecznie musi być dobre dla Was. Mam jednak nadzieję, że polecane przeze mnie produkty się u Was sprawdzą, gdyż są to kosmetyki, które stały się moimi ulubieńcami po latach testowania i mnóstwie bubli.

Proszę, pamiętajcie też, że przy trądziku koniecznością jest wizyta u dermatologa. W wielu przypadkach nie obejdzie się bez antybiotyków czy leków hormonalnych, mi na szczęście udało się tego uniknąć. Ten wpis to jedynie propozycja pielęgnacji skóry problematycznej.

Życzę Wam wszystkiego dobrego i powodzenia w walce z trądzikiem! :)


Dalej

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *