Gotowanie: Jabłecznik z zeszytu mamy

Gotowanie: Jabłecznik z zeszytu mamy

Witajcie.
W długi listopadowy weekend niepodległościowy udało mi się wyjechać do mojego ukochanego domu, oddalonego od Wrocławia o ponad 500 km. W moje Bieszczady Szalenie dopisywała pogoda, toteż wędrówkom leśnym nie było końca. Niestety z racji dwumiesięcznej nieobecności w korzeniach – ominęła mnie cudowna część jesieni – zbiory jabłek, winogron i …złocistych kasztanów.
Czym byłaby jesień bez jabłecznika? Na poprawę nastroju z zeszytu Mojej Mamy powzięłam już mocno starganą karteluszkę z przepisem i zabrałam się do dzieła. Jabłecznik – przepis dziecinnie prosty, a tak wspaniale smaczny! Zdradzę Wam kilka jego sekretów, dzięki którym uratujecie szybką kolację, dotrzecie do serc ukochanych osób czy po prostu zdrowo i smacznie umilicie sobie wieczorek. Jabłecznik, u Nas w Bieszczadach dość rzadko zwany Szarlotką – to ciasto stosunkowo tanie, a wydajne i sycące. Podawać możemy go na milion sposobów.
Tajemny przepis mieści się właśnie tu:

Sądzę, że poplamienia i zżółknięcia tylko dodają mu uroku !
A teraz kilka sprawdzonych trików kuchennych:
  • Do jabłecznika używajmy jabłek winnych, kwaśnych. W cieście smakują wysmienicie i zawierają dużo witaminy C! Są to takie odmiany jak Szara Reneta czy Piękna z Boskoop. Można użyć także tych słodko-kwaśnych: Golster, Jonagold czy Spartan
  • Używajmy do wyłożenia blachy papiery pergaminowego- ekologicznie i zdrowo
  • Jaki cukier? Oczywiście puder! Nie zgrzyta pod ząbkami i dobrze łączy się z resztą składników – pamiętajmy jednak, że szklanka pudru to nie to samo co szklanka kryształu
  • Trik iście autorski! Wysmaruj spód ciasta dżemem. My z Mamą zastosowałyśmy dyniowy – który mało smacznie komponuje się saute, a jest doskonałym dodatkiem do ciast. Zyskamy dzięki temu podkręcenie smaku!
  • Aby jabłka nie rozpuściły się we własnym soku – posyp spód ciasta kaszą manną (około łyżki). Wsiąknie w nią sok a ciasto zachowa odpowiednia formę.
  • Ile ludzi, tyle form podań – z syropem malinowym, z bitą śmietaną, z kwaśną śmietaną, z cynamonem, z kardamonem, z syropem klonowym, z lodami, z czekoladą, z cukrem pudrem, z likierem… I wiele, wiele innych… NIE BÓJMY SIĘ eksperymentować. 
Tak prezentował się już efekt końcowy

Tutaj nasze dary sadu :

                                   Oraz kilka photoshootów z wypraw z pieskiem do lasu:

Nasz bohater Harry, dzięki któremu spaliłam wszystkie kalorie z szarlotki – zwany przeze mnie Zahariuszem ♥ . 

Podsumowując – zeszyty / przepiśniki Mam są kopalnią wiedzy o kuchni! Kto jak nie nasze Mamy posiada wiedzę – know how?! Przepisy w dłoń i osładzajmy sobie jesień, która męczy nas od czasu do czasu szarymi dniami.

Justcath
Dalej

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *