Dlaczego nie kupiłam nic na promocji w Rossmannie?

Zobacz blog

To były dwa tygodnie szaleństwa drogeryjnego, to nie zdarza się zbyt często. Nasze kobiece, wymarzone -55 i -49 przecen na kosmetyki. A ponieważ trwa moda na pełen makijaż. Polski poszerzają swą wiedzę w temacie jak się malować, a jak nie. Co idzie w parze z chęcią sięgania po nowe, lepsze produkty, a taka przecenę to idealny moment. Sama na poprzedniej przecenie wydałam spore kwoty na nowe produkty do testowania. Co zmieniło się tym razem?

Niczego nie potrzebowałam. Brzmi absurdalnie dla kobiety, która lubi bawić się makijażem, eksperymentować i szukać perełek. Jednak po ostatnich porządkach w mojej kosmetyczce, uświadomiłam sobie, chce zużyć otworzone produkty, które zresztą lubię. Dodatkowo moja kosmetyczka z każdym rokiem rośnie w siłach, niżej znajdziecie porównanie mojej kosmetyczki 2 lata temu, a obecnie. Podobnie jest u mnie z butami, ale to inna historia.

Promocja to chwyt marketingowy, bo niby jest taniej, bardziej się opłaca, w dobrej cenie można poeksperymentować, kupić produkty na które w normalnej cenie szkoda byłoby pieniędzy. A zauważyliście to, że sporo większość kobiet i tak wydaje wtedy większą ilość pieniędzy. Bo to się może przydać, a tamto wezmę podwójnie bo lubię i tak z kilku rzeczy które planujemy, robi się cały koszyk. Oczywiście warto podkreślić, że takie zjawisko nie występuje u wszystkich kobiet. Jednak ja byłam tą kobietą, która poddawała się promocji, szła po 2 rzeczy, a wychodziła z 10. Dlatego postanowiłam trenować silną wolę i udało mi się.

A wy, udałyście się na promocje w Rossmanie i jak bardzo poszalałyście na nich?

Dalej

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *