DIY: Czerwona, długa spódnica na zakładkę i crop top po góralsku, czyli stary obrus i góralska chusta w rękach Gąsienicowej.

Obiecałam, że jeśli kiedyś wyjdzie mi coś fajnego z Kariną (klik) w duecie, to Wam tu pokażę. I po wymienieniu wszystkich firanek i pościeli, porwałam się z motyką na księżyc i postanowiłam sobie uszyć nowe wdzianko do roboty. Na wstępie nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogę tego nie uszyć, po dwóch godzinach przewracania materiału z prawej na lewą stronę nie byłam już taka pewna, a kiedy pocięłam chustę, wiedziałam, że jednak nie jest to takie proste, jak mi się wydawało. (I w sumie, gdyby nie to, że ją pocięłam i zniszczyłam, to pewnie, gdybym przemyślała realny stopień trudności, na pewno nie zabrałabym się za to.) Ale pamiętajcie, jak się czegoś bardzo chce się, to się da, hej.
Do dzisiejszego DIY potrzebowałam:
chusty w kwiaty, do której mam ogromny sentyment, bo przeżyła ze mną rok służbowego melanżu, co pewnie nie raz widzieliście na Instagramie,
czerwony materiał, mój pierwotnie był obrusem, jednak przy każdym dotknięciu się brudził, więc był mało praktyczny, potem był zasłaniającą kotarką przy meblach, aż doczekał się wczoraj wersji ostatecznej, już raczej na nic innego go nie przerobię ;-)
guziki.
Jak już pisałam na Instagramie, chciałam spódnicę midi, ale zapomniałam, że nie jestem top model i nie mam 180cm wzrostu. Dopiero teraz też odkryłam, że nie pokazałam Wam tyłu bluzki, jednak aktualnie jestem w szale przed Targami Ślubnymi i wrzucę tył szybko na Instagram (klik), kto ciekawy, zapraszam ;-)

Enjoy, hej, do zaś!


Dalej

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *