#Co przeczytać? Ewa Ewart Widziałam

Zobacz blog

#Co przeczytać? Ewa Ewart Widziałam

Ewa Ewart, Widziałam, Czerwone i Czarne, Warszawa 2015

 

Ewa Ewart – słowo wstępu

Ktokolwiek oglądał filmy dokumentalne Ewy Ewart z pewnością z zainteresowaniem spojrzy na jej książkę. Dziennikarka ujawnia w niej kulisy swojej pracy, pracy nie byle jakiej – jej reportaże były wielokrotnie nagradzane – brytyjską nagrodą Royal Television Society, amerykańską Emmy i polską Nagrodą im. Andrzeja Woyciechowskiego.
W książce Widziałam z właściwą sobie precyzją selekcjonuje informacje, niewiele ujawnia szczegółów z życia prywatnego. Informuje nas o swoim pochodzeniu, wykształceniu – wcale nie dziennikarskim (studiowała iberystykę na Uniwersytecie Warszawskim) i najważniejszym wyjeździe zagranicznym u progu kariery – do Madrytu, gdzie tak naprawdę rozpoczęła się jej przygoda jako reporterki. Z dumą wspomina, iż była jedyną osobą zza wschodniej granicy, która wyjechała na Zachód, by w pełni skorzystać z możliwości, jakie daje pobyt w tej części Europy. Nie było to łatwe w okresie, gdy Polska tkwiła jeszcze w ustroju komunistycznym.
Z pewnym rozrzewnieniem wspomina osoby, które w nią uwierzyły i pozwoliły stawiać jej pierwsze kroki w fachu dziennikarskim. Wbrew pozorom jej pochodzenie oraz znajomość języka polskiego i rosyjskiego otworzyły jej drogę do kariery. To by oczywiście nie wystarczyło, gdyby nie charakter, osobowość, charyzma i odwaga. Przyznaje również, że znalazła się w odpowiednim czasie i w odpowiednim miejscu. Przemiany, jakie nastąpiły w Europie, sprawiły, że była potrzebna jako ktoś „stamtąd”, aby wytłumaczyć, zrelacjonować światu ich istotę. Stała się specjalistką od tematyki wschodniej i to w zdecydowany sposób ugruntowało jej pozycję w branży.

Ewa Ewart wspomina również o kolejnych etapach w swoim życiu, kończonych przez nią krótkim cięciem. Wiązało się ono z diametralną zmianą miejsca zamieszkania i odcinaniem się od przedmiotów, a czasem ludzi. To życie pisało jej taki scenariusz, a ona tylko go przyjmowała, z żalem i nadzieją. Madryt, Moskwa, Londyn, Warszawa.
Od reportażu do reżyserii

Przełomowym momentem, jak pisze w książce, była dla niej praca w BBC, kiedy z dziennikarki przeprowadzającej wywiady stawała się specjalistką w dziedzinie filmu dokumentalnego. Nigdy nie bała się trudnych i niebezpiecznych tematów. Film o baskijskich separatystach (ekstremalne doświadczenie spożywania posiłku w towarzystwie osób wydających wyroki śmierci), o konflikcie w Kolumbii, o wojnie w Czeczenii (ujmująca historia matki, którą nazwała Mater dolorosa), o świecie Kimów i najbardziej chyba poruszający film o dzieciach w Biesłanie.  To tylko niektóre z jej ważnych i niełatwych tematów.  Aby je zrealizować, często ryzykowała własnym życiem, co często uświadamiała sobie już po fakcie. Gdyby w porę nie opuściła pewnej miejscowości w Czeczenii, prawdopodobnie nigdy nie stworzyłaby kolejnych opowieści (osada została zbombardowana). 
Praca to jej pasja. Nie boi się konfrontacji z niebezpiecznymi osobami i zadawania niewygodnych pytań.  Mówi, że w jej reportażach najważniejszy jest bohater: Czy siedzę przed mordercą, księdzem, czy prostytutką, zawsze ciekawi mnie przede wszystkim człowiek. Chcę się otworzyć na niego, wysłuchać jego argumentów.

I ta symboliczna okładka, z tytułem Widziałam, na którym dziennikarka ma zamknięte oczy. Pewnych rzeczy lepiej byłoby nie wiedzieć. Tak trudno wymazać je z pamięci, zapomnieć o okropieństwach, o śmierci i wrócić tak po prostu do rzeczywistości.

Polska

W tym momencie swojej kariery przebywa znów w kraju nad Wisłą. Tu się urodziła – w Warszawie. Tu też stworzyła kolejny dokument – Warszawa – miasto zamordowane. Nawiązała również stałą współpracę z telewizją TVN, w której wraz z Jackiem Stawiskim poleca ciekawe dokumenty (cykl Ewa Ewart poleca).

Jak już wspominałam, niewiele faktów zdradza odnośnie swojego życia osobistego. Z pewnym żalem mówi o tym, że być może nie do końca spełniła się w życiu prywatnym. Na Zachodzie brak rodziny nie razi, w Polsce odbiega od normy, komentuje. Czy to cena, jaką  zapłaciła za swoją  pasję? Spełniła się zawodowo, do tego  swoim życiorysem mogłaby obdzielić niejednego człowieka – tyle miejsc, doświadczeń, historii. Ma tego świadomość, ale jednocześnie wyczuwa się w jej słowach pewien niedosyt.
Czym jeszcze zaskoczy nas – widzów i czytelników Ewa Ewart? Czas pokaże…  Dla mnie to była ciekawa i inspirująca lektura. Polecam

Podobne:



PS. Dziękuję za odwiedziny i komentarze.
   
Dziękuję za odwiedziny na moim blogu

Dalej

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *