Brownie.

Brownie.

 
Wtorek, 23 czerwca. Czyżby to wczoraj wybił pierwszy dzień lata? Wciąż nie mogę przestać zadawać samej sobie tego pytania. Dlaczego? Patrząc przez okno bądź na termometr, odnoszę wrażenie, jakby dopiero co opuściła nas zima. Jakieś 12-13, maksymalnie 15 stopni? Od kilku dni – rano słońce, po godzinie deszcz, później chmury, ulewa, deszcz, ulewa… Deszcz. I ulewa. A wieczorem piękne niebo! Zachód słońca niczym w klimatyczny, letni wieczór… Szczyt ironii i sarkazmu nasza kochana Matka Natura osiągnęła, gdy po jednej części mojego podwórka lała się z nieba dosłownie ściana deszczu, podczas gdy po drugiej – miała miejsce zaledwie delikatna mżawka! No nic. Przeraża mnie jedynie świadomość, że w teorii już niecały tydzień dzieli mnie od pełnego wakacyjnej radości i beztroski zasuwania w szortach… Well, good luck to me. ;)
 
PS. Wybaczcie fatalną jakość zdjęć, aczkolwiek były one robione w o g r o m n y m pośpiechu, co więcej o baaardzo niekorzystnej porze… No i przez stawiającego swoje pierwsze kroki w tej ‚branży’ fotografa :D
 
 
ph. Izabela Jakubek (my Mum:))

Dalej

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *