1942. Lirene Minerały Morza Martwego ultra-wygładzający krem do rąk

Zobacz blog
Witajcie!

Dziś czas na dłoni kremowanie.

Będę mówić o  Lirene Minerały Morza Martwego ultra-wygładzający krem do rąk.

Słowo od producenta: „Morskie głębiny to naturalne źródło minerałów i składników odżywczych, których potrzebuje skóra, aby zachować zdrowy i piękny wygląd. Zespół Ekspertek Lirene stworzył linię Mineral Collection, aby w pełni czerpać z sił natury. 

Cenne mikroelementy zawarte w Minerałach z Morza Martwego intensywnie i długotrwale odbudowują i regenerują. Wzmacniają barierę skórną, zapewniając wygładzenie i głębokie nawilżenie. Kojący kompleks Sooth Protect, olej Babassu i wyciąg z pomarańczy łagodzą podrażnienia oraz zmniejszają uczucie suchości, nadając skórze gładkość i miękkość.

Stosowanie:
Niewielką ilość kremu delikatnie wmasować w skórę dłoni. Stosować codziennie według potrzeb skóry.”

Mazidło w okazałości:

Od producenta:

Skład:

Otworek:

Na dłoni:

Zacznę od tego, że Minerały Morza Martwego to moja ulubiona seria mazideł z Lirene.

Ich cudowne działanie, wyjątkowe zapachy i niezwykle kremowa konsystencja rozkochała mnie w nich od razu.

Miałam z tej serii już jeden balsam do ciała  i drugi balsam do ciała oraz  mgiełkę.

Nie muszę mówić, że ich używanie było czystą przyjemnością, bo to rozumie się samo przez się.

Jakie więc było moje zadowolenie, gdy z jesiennej paki od Lirene wyłonił mi się kolejny gagatek z Morskiej Serii, czyli krem do rąk.

Tego właśnie mi brakowało, bowiem moje dłonie są wiecznie suche i wiecznie wołają o nawilżenie.

Szczególnie teraz, w okresie chłodu i deszczu, muszę kremować łapy mniej więcej sześć (!) razy dziennie.

Dzięki specjałowi ultra-wygładzającemu procedura kremowania i maziania dłoni zmniejszyła się do dwóch razów.

Rano, przed wyjściem do pracy, i wieczorem, gdy idę spać.
Nie potrzebuję już więcej nawilżenie, bo kremik świetnie sobie z tym daje radę i odżywia moją suchą skórę wyśmienicie, nie będąc przy tym tłustym czy topornym w wysychaniu.

Gdyby nie zdrowy rozsądek, to kremowałabym dłonie non stop, gdyż ten zapach morski jest tak piękny i tak świeży i tak cudowny, że nie macie pojęcia.

Produkt mnie nie podrażnił, ani nie uczulił.

To moja nowa, kremikowa love.

Polecam.

Produkt kosztuje ok. 10 zł, ma 75 ml pojemności i można go dostać na stronie Lirene.

Miałyście?

Kathy Leonia
Dalej

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *