1917. Grzybica pochwy – naturalne leczenie najlepsze

Zobacz blog
Witajcie!

Dziś przychodzę do Was z podsumowaniem mojej walki z grzybicą pochwy.

I wreszcie mogę powiedzieć, że wygrałam z dziadostwem!

Po kilku miesiącach diety, wyrzeczeń, ostrożności, wizyt u ginekolożek i badań różnego rodzaju, jestem zdrowa.

Paskudne grzybiska uciekły w te pędy i oby nigdy nie wracały…

I co najważniejsze, wyleczyłam się sama.

Naturalnymi sposobami.

Globulki, tabletki, maści – to pic na wodę.
Nie robią nic.

Po co więc truć się, skoro efekt jest zerowy?

Dlatego też, porzuciłam medykamenty na receptę, skupiwszy się na dobroczynnym działaniu ziół i zdrowego jedzenia.

Co zatem jadłam:

– dwa razy dziennie kubek naturalnego jogurtu/maślanki dla odbudowania flory bakteryjnej,
– garść pestek słonecznika dla zdrowych tłuszczów,
– ciemne pieczywo gdyż biała mąka to pożywka dla grzybicy,
– kwaśne owoce, warzywa jako naturalne wzmocnienie odporności,
– dwa razy dziennie ząbek czosnku jako naturalny antybiotyk na grzybicę.

Co piłam:

– trzy razy dziennie piłam mieszankę z następujących ziół: tymianek, mięta pieprzowa, korzeń omanu, kłącze tataratu, ziele piołunu, liść orzecha włoskiego,
– dużo wody i zielonej herbaty,
– raz dziennie wywar z korzenia Lapacho,

Czego unikałam:

– słodyczy,
– alkoholu,
– węglowodanów,
– owoców,
– fast foodów,
– serów,
– mleka.

Co stosowałam w higienie intymnej:

– dwa razy dziennie mycie żelem do higieny intymnej ProVag,
– dwa razy dziennie podmywanie się w ciepłej wodzie z dodatkiem kilku kropel olejku z drzewa herbacianego,
– raz dziennie na noc stosowanie żelu do higieny intymnej ProVag,
– noszenie wkładki higienicznej z kilkoma kroplami olejku z drzewa herbacianego,
– używanie ręczników papierowych,
– noszenie luźnej, oddychającej bielizny,

Czego unikałam w higienie intymnej:

– zapachowych wkładek/podpasek,
– tamponów!
– mydeł i pachnących żeli do kąpieli,
– ręczników zwykłych,
– noszenia spodni.

Wiadomo, że czasem chęć na słodkie czy na alkohol była nie do wytrzymania i na jakiegoś loda czy lampkę wina się skusiłam, ale było to nie częściej niż raz na dwa tygodnie i w bardzo małych ilościach.

Bardzo jednak pilnowałam oznak mego organizmu, czyt. czy swędzi czy nie i czy jest poprawa.

Takie praktyki wdrożyłam mniej więcej od lipca i starałam się ich trzymać aż do wizyty kontrolnej u ginekolożki, jaką miałam w sierpniu. Wykonałam wtedy również posiew na grzyby i cytologię, które wyszły dobrze, czyt. brak drożdżaków.

Niemniej jednak, ginekolożka powiedziała, że jestem zdrowa, ale z racji na długie leczenie i podrażnienie tychże okolic, mogę jeszcze czasem delikatne swędzenie.

Zatem będę dalej stosowała moje środki zapobiegawcze, aby zawsze mieć pewność, że grzybica pochwy już nigdy do mnie nie wróci!

A Wy mieliście podobną przypadłość?

Kathy Leonia

Dalej

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *