1591. Recenzja: Indigo Indigolicious balsam do ciała.

Zobacz blog
Witajcie!

Dziś podumamy sobie o balsamie do ciała.

Będę mówić o Indigo Indigolicious balsam do ciała.

Słowo od producenta: „Pragniesz sensualnego, wyrazistego zapachu zamkniętego w nawilżającej formule kosmetyku pielęgnacyjnego? Perfumowany balsam do ciała Indigolicious to coś dla Ciebie! Sięgnij po wygodny mini-produkt, aby nigdy się z nim nie rozstawać.  

Kwiatowo-orientalna nuta zapachu Indigolicious stworzona została z myślą o kobiecie sukcesu – odważnej, energicznej i świadomej własnej wartości. Urzekający aromat wanilii, tuberozy i bergamotki sprawia, że nikt nie przejdzie obok Ciebie obojętnie. Z tym zapachem można ruszać na podbój świata!  
Unikalna formuła perfumowanych balsamów do ciała Indigo oparta jest na dobroczynnych właściwościach precyzyjnie dobranych składników, które naturalnie pracują nad wyglądem i kondycją Twojej skóry. Sprawdź sama, jaką moc mają zawarte w naszych produktach D-panthenol, ekstrakt z aloesu czy olej sojowy. Niech rozpieszczą Twoje ciało, nadając mu niesamowitą gładkość!”


Mazidło w butli:






Od producenta:


Skład:


Otworek:



Na dłoni:



Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt dostałam w ramach giftów z Meet Beauty, o którym pisałam tu: 
Klik! i tu: Klik!.
 Normalnie można go ucapić w tu: Klik! za ok. 20 zł.
  Zapach: męczący, cierpki.
 Konsystencja: balsamowa.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie w charakterze butelki z pompką, eleganckie z fioletową etykietką i czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 300 g.
Wydajność: bardzo dobra. Taki balsam starczy na kilka miesięcy używania.
Działanie: kiepskie. Zacznę od tego, że jeśli zapach jakiegoś mazidła mi nie odpowiada, to ów produkt jest od razu skreślony. Tak było niestety w przypadku mazidła z 
Indigo. Już po pierwszym wyciśnięciu produktu na rękę czułam, że to nie są moje nuty zapachowe. Ni to słodycz, ni to cierpkość, ni to miłe ni dręczące. I jak tak dumałam dłużej nad ową wonią, tak zaczęła mnie od niej boleć głowa i robić mi się niedobrze. Zatem czym prędzej starłam z łapy naniesiony wcześniej produkt i nigdy do niego już nie wróciłam. Próbowałam potem stosować go jako krem na pięty, ale efekt był taki sam – koszmarnie mdlący zapach, przyprawiający mnie o ciarki… Dlatego też balsam ów powędrował do przyjaciółki, która ma o wiele większą tolerancję zapachową niż ja. Myślę, że dla osób o mocnych nosach, balsam ten spisze się dobrze, gdyż ma miłą dla skóry konsystencję, dzięki której szybko się wchłania i całkiem nieźle nawilża. Produkt jest także wydajny i łatwo w Internetach dostępny. Ja jednak mówię mu NIE.
Ocena: 2/5

Miałyście?

Kathy i Leon

Dalej

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *